Blog / Olga Siemaszko

olga-siemiaszko

Olga Siemaszko

Kategoria: Publikacje | 15 października 2013

Gdyby żyła, Olga Siemaszko w przyszłym roku obchodziłaby 100. urodziny.
6 października 2000 roku odeszła. Zostawiła nam cudowne wspomnienia z dzieciństwa w kolorowych książeczkach dla dzieci.

Pierwsza dama polskiej ilustracji.

Miałam okazję poznać ją w 1997 roku. Olga była ciocią-babcią mojego przyszłego męża. Bardziej ciocią, bo określenie babcia kompletnie do niej nie pasuje.
Drobna, szczupła starsza pani zawsze z papierosem w dłoni. Całe jej piękne mieszkanie na Saskiej Kępie było obstawione popielniczkami z dogasającymi, lub tlącymi się jeszcze papierosami.
Mówiła, że ten kto rzucił palenie nie jest godny tej rozkoszy, którą daje papieros.

Olga miała wokół siebie zawsze wianuszek wielbicieli. Wielbicieli jej talentu i niezwykłej, wesołej, zawsze chętnej do biesiadowania osoby.
Była jak postacie z jej ilustracji – maleńka, kolorowa, perfekcyjna w swoim wyglądzie. Śliczna starsza pani z ogromną fantazją i cudownym poczuciem humoru.

Przeglądając stare, francuskie i niemieckie książki Olgi poznałam drogę, jaką przeszła ucząc się jak wygląda borsuk, kaczka, ryś, czy kuropatwa.
Studiowała przyrodnicze podręczniki, żeby pokazać nam świat zwierząt zgodny z naturą, ale stworzony i zinterpretowany na potrzeby jej zaczarowanego świata.

Nienawidziła ilustracji Disneya. Bardzo ubolewała, że pięknie wydawane w latach 90. książki dla dzieci były ubrane w tandetne disneyowskie kolory i płaskie, plastikowe postaci.
Mimo, że większość książek z ilustracjami Olgi wydawanych było na słabej jakości papierze, niewyraźnie zadrukowanym, to myślę, że wszyscy obecni 35-45 latkowie znają te obrazki ze swojego dzieciństwa i chętnie pokazywaliby je swoim dzieciom, gdyby jej książki były nadal dostępne…

Zapamiętam Olgę uśmiechniętą, chociaż ostatni raz widziałam ją w szpitalu.
Poprosiła, żebyśmy naszemu synowi dali na imię…Olga. 15 miesięcy później urodziłam córeczkę…
Na szczęście:)